Pedagogika praktyczna cz. 4

Jeśli mimo to gdzieniegdzie opieramy się o teorie i systemy, czynimy to dlatego, aby od nich dojść do wyników praktycznych i do pewnej siebie metody, oraz, aby zachęcić do rozpatrywania systemów pedagogicznych pod względem ich użyteczności praktycznej i aby wielki kapitał, nagromadzony przez naukę, zamienić na praktyczną monetę zdawkową, którą w życiu codziennym z dobrym skutkiem można by wydatkować. Więc wobec nauki Pedagogika praktyczna poprzestaje na roli usługaczki, podając jej materiały, a czyni to chętnie, pamiętając o pięknych słowach Goethego: Dałby Bóg, żebyśmy byli tylko dobrymi posługaczami! Właśnie dlatego psujemy zwykle całą robotę, ponieważ chcemy być czymś więcej i wozimy z sobą wielki aparat filozofii i hipotez. Przy takim pojmowaniu i traktowaniu rzeczy nie można wprawdzie dojść do świetnych wyników; z góry trzeba się wyrzec wspaniałego blasku, opromieniającego głębsze badania naukowe i zwarty w sobie system naukowy; trzeba – chciałbym powiedzieć: chwała Bogu, w tym czasie, w którym tylu niepowołanych twórców różnych projektów rej wodzi zarówno na wyżynach, jak na nizinach życia — wyrzec się dostarczania planów do pedagogicznego poprawiania świata, planów, nęcących swoją nowością, ale po bliższym rozpatrzeniu na nic nie przydatnych.