Pedagogika praktyczna cz. 15

A wsłuchiwanie się w głosy tych kół, które z pewną intuicją pedagogiczną nierzadko trafiają w sedno i trafnie czują, czego potrzeba, gdy tymczasem specjaliści błąkają się po manowcach, może się przydać nauczycielom zarówno młodym, jak starym, a za tym nie powinno szkodzić Pedagogice praktycznej w jej powszechnie zrozumiałej formie. I do nieba pedagogicznego można zastosować te słowa, że nikt do niego nie wyjdzie, kto się nie stanie jak jeden z tych maluczkich, którzy w prostocie swej nieraz widzą dalej i głębiej niż rozum najrozumniejszych, i nieraz zwięźle i trafnie umieją określić jednym słowem to, do czego my dochodzimy przez długie wywody. Skoro tym sposobem zniżymy ton wymagań pedagogicznych, skoro wyrażać będziemy prawidła, o ile możności, tonem mowy prostej i potocznej, wtedy ideał, do którego my nauczyciele mamy niezmordowanie dążyć, zbliżymy do pojętności i uczuciowości prostaczków i im uprzystępnimy lepiej, niż gdybyśmy już samym wyniosłym tonem budowali pewien rodzaj zapory pomiędzy tym, co powinno być i co należy osiągnąć, a tym, czym faktycznie jeszcze jesteśmy.