Pedagogika praktyczna cz. 12

Pedagogika zaś, uwzględniająca w szerokim zakresie uczucie i wyobraźnię, musi być przygotowana na zaczepki trzeźwych teoretyków, prozaicznych natur powszednich, albo stoików, pokładających swą dumę w sile woli, dla których forma więcej znaczy niż treść, a którzy w takiej pedagogice upatrywać będą pewien rodzaj epikureizmu, eudajmonizmu i zniewieściałości, niezdolnych dojść do krzepkiej pracy rozumowej i siły woli.

Takie zarzuty i frazesy nie powinny jej niepokoić, dopóki jest faktem i prawdą praktyczną, że wszędzie, gdzie pracują z chęcią i zamiłowaniem, a więc z nakładem całej uczuciowości, wola silniejszy wywiera wpływ na pilność, pamięć wykazuje większą wrażliwość, uwaga silniej się wytęża, pojmowanie trudnych zagadnień rozumowych postępuje sprawniej i raźniej, w ogóle cała praca szkoły odbywa się łatwiej i lepiej, płynie żwawiej i wydaje piękniejsze owoce, niż tam, gdzie pracują tylko rozumowo, bez udziału uczucia i wyobraźni i tylko pod naciskiem

musu i obowiązku. To, co Grecy nazywają Goeie, krew raźnie pulsująca, dusza silnie odczuwająca i silnie współczująca, to, z czego Grecy odbierali swoje jasne myśli, swoją silną wolę i swoje uczucie prawdziwie ludzkie, powinno bardzo żywo płynąć w żyłach nauczycieli i uczniów; byłoby to o wiele skuteczniejsze, niż rzadki płyn trzeźwego rozumu i czystej czynności myślenia.