Pedagogika praktyczna cz. 10

Tu potrzeba sztuki, nabytej przez doświadczenie i umiejętność osobistą. A ta sztuka nie składa się z pojedynczej czynności, którą by można po prostu skopiować według przepisu prawidła, lecz składa się z wielu szczegółów, które powinny się złożyć harmonijnie na coś nowego. Tutaj nie może być wszystko przepisane z góry aż do najdrobniejszego rękoczynu, uderzenia i spojenia, jak w grubszych rzemiosłach albo w czynności maszynowej; lecz właściwe stosowanie wszystkich prawideł pedagogicznych zależy od subtelniejszych potęg duchowych: od właściwego zrozumienia, od biegłości w nadawaniu formy, od taktu, od energii woli, od uczucia, od wyobraźni, od właściwego tonu — a to są dary, które rosną przez ciągły wysiłek i zależą od osobowości tego, który tak albo inaczej stosuje prawidła. A z tym łączy się jeszcze coś innego, na co Pedagogika ostatnich dziesięcioleci może nie dość kładła nacisku. Szkoła przez długi czas kładła główny nacisk tylko na jasność stosunków, tylko na bystrość myślenia i na systematyczność, a w sprawach moralnych na pojęcia obowiązku i na rozkaźnik kategoryczny.